Kiedyś na zamkach w Bobolicach i Mirowie panowali dwaj bracia. Żyli oni w zgodzie i razem pomnażali swój majątek. Zbudowali nawet podziemny korytarz, łączący swoje zamki, i w nim składowali swoje kosztowności. A było ich tyle, że ponoć można było oślepnąć, gdy się tam weszło.
W roku 1831 podczas zarazy do Bobolic przyszła pewna żebraczka w zaawansowanej ciąży. Prosiła o przyjęcie jej w karczmie na noc. Jednak gospodarz, pomny na krążące plotki, że to właśnie wędrujący żebracy stoją za szalejącą chorobą, przepędził ją. Nie przyjęli jej też inni ludzie we wsi, do których pukała. W końcu udała się do ruin zamku i nigdy więcej nikt jej nie widział.