Płanetnik spod Tomaszowa
Dawniej ziemia, na której obecnie znajdują się głazy Piekiełka, należała do pewnego starca. Był on trudnym sąsiadem, nigdy nie pomagał innym w potrzebie, a do tego czarodziejską jakąś mocą potrafił rozkazywać pogodzie. Często kiedy burze nadchodziły na wieś, pola innych chłopów były poniszczone, zaś jego włości nienaruszone. Śmiał się wtedy tylko z nieszczęścia innych.
Pewnego razu nad wieś nadeszły wyjątkowo ciemne chmury. Starzec jak zawsze wyszedł przed chałupę, wzniósł zaciśnięte pięści ku niebu i zaczął wypowiadać swoje zaklęcia. Ale nic to nie dało, tylko jeszcze więcej jeszcze ciemniejszych chmur zebrało się nad nim. Zrozumiał, że stracił swoją moc. Wykrzyknął wtedy tylko jakieś przekleństwo ku niebu, a potem zaczęła się nawałnica, jakiej okoliczni mieszkańcy jeszcze nigdy nie widzieli.
Gdy się skończyła i wyszli przed domu, ocenić straty, spostrzegli że to ich pola są nienaruszone, zaś po gospodarstwie starca nie ma śladu – na jego polu była tylko sterta kamieni.
“Zimna nienawiść do innych, zawsze odwraca się ostrzem w stronę nienawidzącego”, powiedział ktoś. Jeszcze przez wiele lat chłopi bali się brać kamienie z Piekiełka na swoje potrzeby, uważając że przynosi to nieszczęścia.
Źródła
- Łukasz Fiuta, "Diabeł roztoczański", Lublin 2013, s. 10