Pewien kupiec wyruszył kiedyś Wisłą do Gdańska, by sprzedać swoje zboże. Na tej transakcji nieźle się dorobił, toteż w drodze powrotnej zatrzymał się w karczmie niedaleko Świecia. Gdy już w niej pojadł i popił, uwagę jego przykuł osmolony obraz, którego karczmarz używał, by zatkać dziurę w kominie. Po starciu sadzy kupiec zobaczył wizerunek Matki Boskiej. Jako że był pobożnym człowiekiem, zdecydował się odkupić obraz, bowiem nie godzi się by święty wizerunek służył tak przyziemnym zadaniom. Karczmarz zwietrzył jednak interes i targował się mocno. W efekcie kupiec pozostawił w oberży większość swojego zarobku z wyprawy.