Duch ojca Ruszla

 

W XVII wieku działał w Lublinie pewien dominikanin, ojciec Paweł Ruszel. Znany on był ze swojej pobożności i ascetycznego trybu życia. Pewnego razu jednak zachorował i wkrótce zmarł. W mieście zapanowała żałoba, bowiem wielu mieszkańców wspominało zakonnika jako dobrego człowieka.

Następnego dnia po śmierci ojca Ruszla gruchnęła wieść: jego ciało w tajemniczych okolicznościach zniknęło! Czyżby wzorem Marii, Bóg powołał go do siebie razem z jego śmiertelnym ciałem? Tak szeptano zarówno w murach klasztoru, jak i na targowisku, i wkrótce przyjęto to za pewnik.

Natomiast niedługo później w klasztorze zaczęły się dziać rzeczy dziwne. Czasem już po wieczornych modłach organy zaczynały grać same z siebie. Niektórzy dominikanie zarzekali się też, że widzieli cień jakiejś postaci.

Działo się tak przez niemal dwieście lat, aż w 1863 roku klasztor zajęła armia carska. Rosjanie urządzili w niej garnizon. Już pierwszej nocy wartownik natrafił na wędrującą korytarzami zjawę i z przerażeniem uciekł. Kolejny żołdak, wiedząc już trochę czego się spodziewać, na widok ducha strzelił w niego. Kula przeszła przez zjawę, która rozłożyła ręce i zniknęła w ścianie.

Kolejnego dnia rozpoczęto dochodzenia. Rozbito mur w miejscu, które wskazał żołnierz, i znaleziono tam szkielet. W zaciśniętych dłoniach miał różaniec, a także miał szkaplerz, w którym rozpoznano własność ojca Ruszla. Prawdopodobnie to siedemnastowieczni mnisi, chcąc umocnić kult swojego brata, potajemnie zabrali ciało z kaplicy, zamurowali i rozpuścili plotkę o wniebowstąpieniu. Nie mogący znieść tego kłamstwa i porównania do Matki Boskiej duch Pawła Ruszla nawiedzał klasztorne mury. Po odkryciu tajemnicy już nigdy więcej się nie pokazał.

Fakty historyczne

Paweł Ruszel był postacią autentyczną. Żył w latach 1593-1658 i był zaangażowany w rozpowszechnianie kultu relikwii Drzewa Krzyża Świętego na Lubelszczyźnie.

Źródła

Związane miejsca

W pobliżu