Wiele lat temu żył w Węglińcu, wówczas znanym jako Kohlfurt, pewien leśniczy. Człowiek ten od zawsze kochał polowania. Kiedy był młodszy, niemal zawsze można go było znaleźć ze strzelbą w ręku, zaczajonego na jelenia czy dzika. A zwierzyny w okolicznych lasach nie brakowało.
Legenda mówi o pochodzeniu pereł, które można było dawniej wyławiać w Kocim Potoku, w południowej części Zawidowa. Według niej są to przemienione łzy dziewczyny, której ukochany poszedł na wojnę, z której nigdy nie wrócił, a ona, czekając na niego, płakała nad brzegiem potoku.