Pewnego razu wojska Stadnickiego, zwanego Diabłem Łańcuckim, wybrały się na grabież po okolicy, za cel ustanawiając sobie Korniaktów. Najeźdźcy zgrupowali się w pobliżu przeprawy przez Wisłok, zamierzając sforsować rzekę. Z przeciwnego brzegu obserwował to wszystko przewoźnik promowy imieniem Lis. Był środek nocy i wiedział, że nie zdąży ostrzec mieszkańców.
W pobliżu wsi Smolarzyny znajduje się miejsce zwane Różańcem. Dziś polana w lesie, kiedyś była to wyspa pośrodku mokradeł. Gdy nadeszły niespokojne czasy, jak choćby najazdy tatarskie, okoliczna ludność zbierała chrust w lesie, by następnie rzucać go na bagniska i po nim udawać się na wyspę. Tam wspólnie odmawiano różaniec w intencji ocalenia przed najeźdźcami.